O co chodzi z tą Leśnicą?

Krzysztof Mroczko

O co chodzi z tą Leśnicą?

O co chodzi z tą Leśnicą?

Krzysztof Mroczko
Czy osiedle Leśnica ma jeszcze sens?
Na zdjęciu jest Stara Cegielnia na Stabłowicach, a nie żadna Leśnica!
To jest strona Wrocław Leśnica Info, po co tu film z Nowych Żernik?
Marszowice to nie Leśnica!
Czemu Leśnica Info zajmuje się tym, co mieszkańców Stabłowic lub Złotnik obchodzą leśnickie sprawy?

 

Takie komentarze pod materiałami pojawiały się w zeszłym roku parę razy, być może warto przyjrzeć się temu,
o co chodzi z tą

Leśnicą?

Mieszkam we Wrocławiu, ale na jakim osiedlu?

Odpowiedzi na pytania o powody, dla których Wrocław Leśnica Info chce informować o wydarzeniach dziejących się w Stabłowicach, Mokrej, Nowych Żernikach czy Złotnikach pojawiały się więc zawsze jednakowe.

Rozciąga się to nasze osiedle i wije się od stacji kolejowej Wrocław Pracze aż po Biedronkę przy Piołunowej, od rzeki Ślęży aż po Las Mokrzański i Wilkszyn.

 

Na tym osiedlu jest tylko jednaRada Osiedla, ma swoją siedzibę przy ulicy Płońskiego i to właśnie sprawia, że prośba o napisanie o potrzebie placu zabaw na modelowym osiedlu Wrocławia XXI wieku jest równie ważna jak napisanie o potrzebie naprawy ulicy Trzmielowickiej. W gruncie rzeczy bowiem nieważne, jak się nazywa osiedle, na jakim mieszkasz. Nadal największym problemem jest wyjście poza jego granice, nadal pójść nie ma za bardzo gdzie i nadal wszystko musisz załatwiać w samym centrum miasta. Co więcej, na takim obszarze, gdzie planuje się po kilkaset nowych mieszkań w kilku miejscach naraz, problemy te z całą pewnością nie znikną. Być może w przyszłości jednak te kilkaset mieszkań każdego roku zamieni się w kilka tysięcy w ciągu pięciu lat i coś pęknie. Póki co jednak wciąż jeszcze osiedle tak naprawdę jest jedno i nazywa się Leśnica. Będzie się można o tym przekonać już niebawem przy okazji nadchodzących wyborów do rad osiedli. Być może jest to właśnie bardzo dobry moment do tego, aby zastanowić się nad słusznością tego podziału, który istnieje.

Osiedle czy osiedla?

 

No właśnie. Tutaj coraz częściej pojawia się problem, niekiedy chyba dość złożony, choć zagadnienie jest bardzo proste do uchwycenia dla kogoś, kto przez chwilę się nad tym zastanowi. Z punktu widzenia praktyki współczesnych mieszkańców zamieszkujących położone bliżej centrum miasta Stabłowice czy Złotniki, Leśnica jest właściwie końcem wszechświata aglomeracji wrocławskiej. Jest właściwie w mieście, ale już nieco poza nim. W niektórych kwestiach nawet mocno poza.

Osiedle Leśnica niejedno ma imię

Leśnica i okolica dziś jest miejscem, gdzie się odpoczywa i gdzie ewentualnie można spędzić czas wolny w trakcie weekendu, ale bez przesady. W Leśnicy i okolicy może być miło przy okazji takiego czy innego wydarzenia kulturalnego, ale na żadnym leśnickim osiedlu nie da się pójść do kina, muzeum czy nawet do restauracji, w której czas otwarcia nie ogranicza się do tradycyjnej  godziny ciszy nocnej. Jeśli jesteś osobą poszukującą późniejszej nocnej rozrywki, tym gorzej dla ciebie.

 

Prawo centrum dla Leśnicy wygasło?

Co tam zresztą mówić o rozrywce, gdy na Złotnikach trudno jest o choćby jeden bankomat, a w Leśnicy mimo istnienia placówek aż kilku banków, w większości z nich nie da się załatwić tak podstawowych spraw jak otwarcie czy zamknięcie konta osobistego. To tylko tak zwane placówki partnerskie, które nie mają takich uprawnień, one jedynie posiadają uprawnienia do pobierania opłat. Opłaty kiedyś kojarzyły się wszystkim z okienkiem w pięknym budynku przy ulicy Skoczylasa, ale to dawna już historia. Budynek wyładniał, obsługa postanowiła oprzeć się rewitalizacji. Poczta Polska w Leśnicy już dawno straciła całkowicie kredyt zaufania mieszkańców i poza rzeczywiście wspaniałym budynkiem nie zachęca niczym do odwiedzin. Na co dzień wszyscy mieszkańcy korzystają z uprzejmości właścicieli sklepów, tworzących w swych lokalach agencje pocztowe, przybywa również na każdym z osiedli paczkomatów.

 

Dobrze już było z Leśnicą?

Nie ma też Leśnica i jej satelity sporo do zaoferowania pod względem usług i handlu, nie w stopniu odpowiadającym i aspiracjom i potencjałowi. Rośnie liczba mieszkańców narzekających na brak konkretnych marek sklepów, niektórzy zaś chcieliby mieszkać w pobliżu handlowej galerii, co oczywiście nie dla wszystkich jest jakimś priorytetem. Nie da się jednak ukryć, że Leśnica w swoim obecnym wydaniu zupełnie straciła swoją pozycję jako centrum dla okolicznych wsi, zamienianych od kilkudziesięciu lat w tereny miejskie nie tylko pod względem obecności w administracyjnych granicach. Zmiany zachodzą spore, dzieją się jednak niezbyt równomiernie, w dziedzinie rozwoju infrastruktury zaś są jedynie gaszeniem pożarów, jak ma to miejsce z ciągłymi próbami poradzenia sobie z ruchem samochodowym na drogach przystosowanych do wiejskiego życia.

 

Dwukrotny niemal przyrost ludności w ostatnim czasie to tylko jeden z tych czynników, które świadczą o nienadążaniu za zmianami. Gdyby bowiem przyjrzeć się temu jak funkcjonowała Leśnica i okolica jeszcze u schyłku ubiegłego stulecia to okazałoby się, że wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Podział administracyjny zaś, pochodzący z początków lat 90-tych, dziś coraz mocniej i silniej obnaża swoje słabości, nadal jednak rządząc nad Leśnicą.

A ta Leśnica to jest we Wrocławiu?

 

Być może osoby wychowane, jak niżej podpisany, w Leśnicy i okolicy, zgodzą się z tym co poniżej. Być może będą miały w tym względzie odmienne zdanie, ale doskonale pamiętam z dzieciństwa słowa o tym, że ktoś „jedzie do Wrocławia”. W początku lat 90. nieco już nas to śmieszyło, ale nie da się ukryć, że większość osób będących w wieku naszych dziadków najczęściej mówiła o wyprawie do centrum jak o **wyprawie do miasta** lub wręcz właśnie tak:

jadę do Wrocławia

leśnica nie ma

Nie chodzi tu tylko odległość czy o to, że wówczas życie płynęło inaczej. Chodzi o to, że Leśnica nadal jeszcze była terytorium centralnym dla wszystkich osiedli, nie tylko tych leżących dalej od centrum niż ona sama. Dziś tej funkcji już nie spełnia w tak wielkim stopniu i zasadniczo właściwie jedynie dla części młodzieży szkolnej i niezmotoryzowanych mieszkańców Ratynia lub Mokrej jest ważnym węzłem przesiadkowym. Dla wielu z nich być może faktycznie często też punktem, którym jednak to miasto się pojawia, tak jak pojawia się linia tramwajowa do Leśnicy.

Zdjęcie z serwisu fotopolska.eu

„Nie będą moknąć na deszczu”

 

Nic nie może być bardziej chyba przykrego jak oczekiwanie w czasie deszczu na tramwaj na nieochronionym przystanku tramwajowym. Dlatego też MZK rozpoczęło budowę na trasach podmiejskich obszernych pawilonów, które chronić będą przed słotą oczekujący na tramwaj. Na zdjęciu widzimy w trakcie budowy pawilon w osiedlu Leśnica. Robotnicy MBPB, którzy budują ten pawilon zobowiązali się ukończyć go do 1 lutego br. Rozpoczęto również budowę podobnego pawilonu pomiędzy Leśnicą a Wrocławiem.”

 

W rzeczywistości jednak nie tak dawno temu nie było aż takiej częstej potrzeby wyjazdu do „Wrocławia” czy też „miasta”. Przed 30 laty Leśnica była miastem w mieście, okoliczni mieszkańcy jedynie pracowali w różnych rejonach miasta. Czy 30 lat to dużo w skali historii narodu z historią tysiącletnią? Czy szybkość rozwoju miasta jest naprawdę większą niż ta, która najpierw była wynikiem powojennych migracji, a później okresem wchodzenia w dorosłość ich dzieci? Na te pytania warto sobie odpowiedzieć samodzielnie, wzorców w tym wypadku brak. Warto jednak mieć pewne sprawy na uwadze.

Słabną więzi z Leśnicą

 

Jeszcze w latach 80. wszystkie religijne sprawy mieszkańcy Złotnik i Stabłowic załatwiali właśnie w parafii świętej Jadwigi. Jeśli zrobić ankietę i zapytać dzisiejszych 40-50 latków, to wszyscy byli u I Komunii św. w kościele przy Wolskiej, a zegarki na ich rękach pojawiły się dzięki zakupom w Hermesie czy AliBabie. Parafia świętej Jadwigi w Leśnicy dziś już straciła na znaczeniu, powstał jako pierwszy kościół w Stabłowicach i parafia świętego Andrzeja przejęła część wiernych. Kilkanaście lat później powstała świątynia na Złotnikach, rodząca się w również w wieloletnich bólach,  po latach  starań i oczekiwań mieszkańców, zwłaszcza zaś tych z pierwszej fali osiedlonych tutaj po wojnie.

Centrum Kultury Zamek również zostało oddzielone od roli rzeczywistego centrum, choć zapewne w nieco mniejszym wymiarze. Nie ma już regularnie działającego kina w zamkowej sali, z przyczyn kompletnie niezrozumiałych biblioteki zostały przypisane w towarzystwo sal szkolnych na odległej dla wielu Eluarda, jakby uznano, że po książki sięgają jedynie dzieci, zmuszane do tego kanonem lektur, niezmiennych zresztą od całych dziesięcioleci.

Filia biblioteczna nakierowana jedynie na dorosłych zniknęła, dla lubiących innego rodzaju rozrywki nie ma też wabika w postaci klubu nocnego, który w weekendowe noce potrafił zgromadzić spokojnie ponad setkę młodych ludzi. Wspomniana wyżej już poczta również przestała normalnie funkcjonować i dziś tak naprawdę nie jest nikomu potrzebna, a szkoły w obrębie Leśnicy i okolicy nie są przygotowane na to, że dzisiejsze przedszkolaki za chwilę zaczną naukę na wyższym stopniu. Przykłady można wymieniać bardzo długo, ale nie o to chodzi. Chodzi o coraz wyraźniejszy konflikt interesów, który na pewno w końcu wstrząśnie Leśnicą, jest to tylko kwestia czasu.

Nowe wojny osiedlowe?

Zapewne tak będzie, że w końcu pewne zmiany zaczną próbować nadążać za rzeczywistością. Na pewno kiedyś to nastąpi, być może nawet za mojego życia. Dziś jednak widzę stan przejściowy, stan coraz bardziej narastających konfliktów, jako żywo przypominających toczone w nastoletnich czasach bójki między osiedlami nad leśnickim stawem czy w murach klubu o szacownej nazwie „Easy„. Gdzie widać te nowe, wyraźnie narastające pola konfliktów, które istniały dawniej bardziej na zasadzie świętej wojny osiedlowej?

 

Sąsiad ma lepiej, to fakt

Dziś trwają przepychanki wokół tego, co powinno być ważniejsze w ramach projektów Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego. Grupy osiedlowe wskazują, że inne osiedla sobie radzą, a na ich własnym nic się nie dzieje, poza kłótniami. Toczą się zażarte spory na temat wad i zalet alei Stabłowickiej, rozbudowy Stabłowic i Złotnik do ostatniego wolnego metra kwadratowego przestrzeni, do ważności pierwszeństwa dla nowych placów zabaw lub wybiegów dla psów, do posiadania sklepu bliżej lub dalej miejsca zamieszkania. Święte wojny toczą się coraz silniej, bo coraz więcej ludzi gromadzi się na dość rozległej co prawda, ale jednak ograniczonej przecież, przestrzeni. Coraz większe jest zresztą zdziwienie, że ciche osiedle nie jest ani ciche, ani przystosowane do życia miejskiego.

Cicha okolica to za mało
Jak się teraz okazało

Mieszkańcy nowych osiedli

Diagnoza już jest, czas na dalsze kroki

Po pewnym czasie dla wszystkich, tych mieszkających tu od urodzenia i tych, którzy osiedlili się w ciągu ostatnich lat, jasne jest niedomaganie, jakie osiedle Leśnica i okolice tworzą w szeroko pojętej jakości życia. Problemy dotyczą każdego miejsca położonego na zachód od AOW. Miejsc parkingowych brakuje jak przedszkolnych, deweloperzy już nawet przestali marnować lokale na przestrzenie usługowe w przyziemiach swoich osiedli. Za chwilę okaże się, że dzisiejsze przedszkolaki, ledwo pomieszczone w naprędce tworzonych miejscach będą musiały iść do szkół, a budowa kolejnego szpitala na pewno nie zwiększy spokoju.

Pora rozmów nadeszła

Problemów coraz większych, dotyczących coraz większej grupy ludzi, będzie jedynie przybywać, a nowe święte wojny osiedlowe z całą pewnością będą się rozwijać bujnie. Wszystko to naprawdę jest dość oczywiste, na obserwacjach jednak się sprawa kończy. Nadal jednak nikt nie ma żadnego pomysłu na tę część miasta. Innego niż zachowanie dotychczasowego podziału administracyjnego. Być może właśnie w tym roku pora zacząć wspólnie określić przyszłość, rozmawiając o tym, czy nadal ten kształt ma sens. Mam nadzieję, że ankieta dotycząca potrzeb będzie stanowiła pewien punkt wyjścia do tego, by dowiedzieć się, dlaczego Wrocławski Budżet Obywatelski zauważa odrębności osiedli, natomiast inne instancje już nie.

4 thoughts on “O co chodzi z tą Leśnicą?

  1. To oczywiste że należy rozbić Leśnicę na mniejsze jednostki administracyjne ale temat podziału administracyjnego Wrocławia ciągnie się już tyle lat i tak dużo było bałaganu – że obecnie niektórzy mają problem powiedzieć na jakim osiedlu / w jakiej dzielnicy mieszkają. Wystarczy popatrzeć na mapę. Malutkie Pracze odrzańskie mają swoją radę osiedla a Stabłowice gdzie mieszka nieporównywalnie więcej ludzi są podczepieni pod Leśnicę ze Złotnikami, Ratyniem itd itp i praktycznie zmarginalizowane.

  2. Mieszkam na Stabłowicach od 17 lat i dla mnie absurdalna jest ta sytuacja od dawna, znaczy rozciągłość osiedla Leśnica. Na przestrzeni tych lat, wiem, że Rada Osiedla dba jedynie o interesy Leśnicy, czyli strikte okolic ulicy Średzkiej. Wychodzenie w tym pożal się boże organie samorządowym to misja jakby lotu w kosmos. Np. Na mojej ulicy po 16 latach zrobiono dopiero kanalizację, drogi nadal brak i przez te wszystkie lata zero wsparcia ze strony RO. Dużo by jeszcze pisać.

    1. Oczywiście, dużo można pisać. Ale może w końcu coś z tego przyjdzie, gdy lata temu coś tam napisałem, w końcu kropla wydrążyła skałę tu i ówdzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

(UA-159430787-2)